ROZDZIAŁ VII
Wiek dziecięcy
(Łuk: 2,41-51)
Dzieciństwo i młodość Jezusa przebiegały w małej górskiej wiosce. Z pewnością każde miejsce na ziemi czułoby się zaszczycone obecnością Jezusa. Pałace królów uważałyby za przywilej goszczenia Go u siebie. Lecz On mijał domy ludzi możnych, królewskie pałace oraz znakomite ośrodki nauki, wybierając sobie dom w zapadłym i pogardzanym Nazarecie. Cudowne w swym znaczeniu są krótkie wiadomości z wczesnego okresu Jego życia: "Dzieciątko ono rosło i umacniało się w Duchu, pełne będąc mądrości, a łaska Boża była nad nim". W słonecznym świetle opieki Swego Ojca Jezus "pomnażał się w mądrości i we wzroście, i w łasce u Boga i u ludzi" (Łuk. 2,52). Umysł jego był żywy i wnikliwy, a wykazywana mądrość przekraczała daleko granice zakreślone dla tego wieku życia. Piękny był Jego charakter. Duch i ciało rozwijały się stopniowo, pozostawając w zgodzie z prawami dzieciństwa. Jako dziecko Jezus przejawiał szczególnie dobre usposobienie. Jego usłużne ręce były stale gotowe do pomagania innym. Wykazywał cierpliwość, której nic nie było w stanie zakłócić, oraz bezkompromisową prawdomówność. Przy zasadach trwałych jak skała, życie Jego nacechowane było wdziękiem uprzejmości, pozbawionej wszelkiego egoizmu. Matka Jezusa z głęboką powagą obserwowała Jego rozwój i dostrzegała cechy doskonałości charakteru. Z radością starała się dodawać zachęty temu zdolnemu i chłonnemu umysłowi. Za pośrednictwem Ducha Świętego udzielona została Marii wiedza, która pozwoliła jej współdziałać z siłami niebieskimi nad rozwojem Dziecka, którego Ojcem był Bóg. Od najdawniejszych czasów wierni w Izraelu poświęcali dużo uwagi wychowaniu młodzieży. Bóg nakazał, aby od najwcześniejszego dzie ciństwa mówi dzieciom o Jego dobroci i wielkości, które przejawiały się szczególnie w prawie Bożym i udokumentowane zostały w historii Izraela.
Śpiew, modlitwa, nauka oparta na Piśmie św., były przeznaczone do przyjęcia przez rozwijający się umysł. Ojcowie i matki mieli pouczać dzieci, że prawo Boskie jest wyrazem Jego osobowości i że przyjmując zasady tego prawa do swych serc, utrwalają obraz Boga w swych duszach i umysłach. Nauka odbywała się przeważnie ustnie, lecz poza tym młodzież uczyła się czytać hebrajskie pisma, a zwoje pergaminów Starego Testamentu były jej udostępnione do studiowania. Za czasów Chrystusa każde miasto lub gród, które nie dbało o religijne kształcenie młodzieży, uważane było za znajdujące się pod klątwą Bożą. Nauczanie jednak formalizowało się. Tradycje w dużym stopniu wyparły z czasem pisane Słowo. Nauczanie miało doprowadzić młodych jedynie do tego "aby szukali Pana, owa by go snać namacali i znaleźli" (Dzieje Apostolskie 17,27). Lecz nauczyciele żydowscy zwracali uwagę na obrzędowość. Umysły przeciążone były materiałem bezwartościowym dla uczniów a przy tym wynoszone z edukacji wiadomości nie były uznawane. Dla doświadczenia, jakie uzyskuje się przez osobiste przyjmowanie Słowa Bożego - nie było miejsca w systemie nauczania.. Wciągnięci w krąg ziemskich spraw uczniowie nie mieli już czasu na poświęcenie go Bogu. Nie słyszeli głosu, przemawiającego do ich serc. W swym poszukiwaniu wiedzy odwrócili się od źródła mądrości. Służba Bogu została zaniedbana, a zasady Jego Zakonu uległy zniekształceniu. To, co było uważane za rezultat wyższego wykształcenia, w rzeczywistości stało się największą przeszkodą w prawdziwym rozwoju. Przy takich praktykach rabinów uzdolnienia młodzieży były hamowane, a umysły kostniały i zawężały się horyzonty myślenia. Dziecię Jezus nie otrzymało wykształcenia w szkole przy synagodze. Jego pierwszą nauczycielką ziemską była matka. Z jej ust oraz Pism proroków poznał sprawy niebieskie. Te same słowa, które kiedyś wypowiedział do Mojżesza na pożytek Izraela - dziś wysłuchiwał jako nauki, siedząc na kolanach matki. Gdy wszedł w okres młodości, nie starał się o wejście do szkół prowadzonych przez rabinów. Nie potrzebował czerpać wykształcenia z tamtych źródeł, gdyż Bóg był Jego nauczycielem. Zadane mu podczas pełnienia służby Bożej pytanie: "Jakoż Ten umie pismo, gdyż się nie uczył" nie dotyczyło tego; że Jezus nie potrafił czytać, lecz tego, że nie otrzymał wykształcenia rabinackiego (Jan 7,15). Chrystus zdobywał wiedzę w ten sam sposób, w jaki i my możemy to czynić. Jego dokładna znajomość Pisma wskazuje na to, z jaką pilnością poświęcał się od najwcześniejszych lat studiowaniu Słowa Bożego, a księgi napisane pod natchnieniem Boga nie zawierały dla Niego tajemnic.
On, który stworzył wszystko, uczył się tego, co Jego własna ręka wypisała kiedyś na ziemi, w morzu i na niebie. Nie zważając na grzeszne drogi świata Jezus czerpał skarby wiedzy z natury, studiując życie roślin, zwierząt i ludzi. Od najwcześniejszych lat jedynym celem Jego życia było dawanie błogosławieństw. Środki dla spełnienia tego celu znajdował w przyrodzie: koncepcje nowych dróg i środków powstały w Jego umyśle podczas studiowania życia roślin i zwierząt. Poszukiwał stale możliwości wyprowadzenia z obserwowanych zjawisk wniosków, przy pomocy których uzasadniał wyroki Boże. Umiłował to, żeby Jego nauki wskazywały na osobistą otwartość w stosunku do praw natury, a także podkreślenie faktu, że zasoby wiedzy duchowej czerpie z codziennych zjawisk. W taki więc sposób znaczenie słów i czynów Boga odkrywało się przed Jezusem, już wtedy gdy usiłował zrozumieć podstawowy sens rzeczy. Jego pomocnikami były istoty niebieskie, za których pośrednictwem mógł orientować się w biegu myśli Bożej i przyjmować jej znaczenie. Poczynając od pierwszego przebłysku inteligencji, następował stały rozwój Jego Ducha i światłości prawdy. Każde dziecko jest w stanie zdobyć taką samą wiedzę jak Jezus. Jeżeli będziemy się starać poznać naszego Ojca niebieskiego poprzez wypowiedziane przez Niego słowa, aniołowie zbliżą się do nas, nasz umysł okrzepnie, nasz charakter stanie się bardziej wzniosły i subtelny, staniemy się bardziej podobni do naszego Zbawiciela, a w procesie poznawania piękna i wielkości natury, nasze uczucia skierują się ku Bogu. Gdy na człowieka zstąpi duch bojaźni Bożej, dusza jego dozna wzmocnienia przez obcowanie z dziełami Nieskończonego. Obcowanie z Bogiem za pośrednictwem modlitwy sprzyja rozwojowi sił umysłowych i moralnych zaś siły duchowe wzmacniają się w miarę kultywowania rozmyślań nad sprawami pozaziemskimi. Życie Jezusa przebiegało w pełnej harmonii z życzeniami Boga. Gdy był dzieckiem myślał i mówił jak dziecko, lecz żaden ślad grzechu nie zaciemniał w Nim obrazu Boga. Nie był On jednakże wolny od pokus. Złośliwość mieszkańców Nazaretu stała się przysłowiową, a niepochlebne zdanie, jakie wytworzyło się o nich wśród ogółu, znalazło wyraz w pytaniu Natanaela: "Może z Nazaretu być co dobrego?" (Jan 1,46). Jezus umiejscowiony został w warunkach sprzyjających wypróbowaniu Jego charakteru. Musiał stale mieć się na baczności. Był wystawiony na wszystkie konflikty, wobec których i my stajemy, aby służył nam przykładem w okresie dzieciństwa, młodości i wieku dojrzałego, Szatan był niezmordowany w swych wysiłkach zwyciężenia Dzieciątka z Nazaretu. Od najwcześniejszych dni pozostawał Jezus pod opieką aniołów z nieba, ale Jego życie i tak było stałym zmaganiem z siłami ciemności.
Istnienie na ziemi chociażby jednej istoty wolnej od wszelkiego skalania przez zło stanowiło obrazę i Źródło niepokoju dla księcia piekieł, toteż nie zaniedbał żadnych środków, które mogłyby stać się dla Jezusa potrzaskiem. Żadne dziecko ludzkie nie będzie nigdy powołane do spędzenia świętobliwego życia w warunkach takiej walki z pokusą, jak miało to miejsce ze Zbawicielem. Rodzice Jezusa byli biedni i uzależnieni od swej codziennej pracy. Toteż zżył się On z biedą, wyrzeczeniem i niedostatkiem. Pracowite życie stanowiło jednocześnie Jego obronę, gdyż nie dozwolił, aby w wolnym czasie przybliżały się do Niego pokusy. Godziny nie wypełnione pracą nie otwierały drogi ku niemoralności. Lecz Jezus bywał zamknięty dla pokus. Nic nie było w stanie skłonić Go do złego postępku; ani zysk, ani przyjemność, ani pochlebstwo, ani krytyka. Był obdarzony mądrością, która Mu pozwalała rozpoznać zło i dawała Mu siłę do przeciwstawienia się. Chrystus był jedyną bezgrzeszną istotą, jaka kiedykolwiek zamieszkiwała na ziemi, jakkolwiek przez blisko trzydzieści lat przebywał wśród niemoralnych mieszkańców Nazaretu. Ten fakt zaprzecza tym wszyst kim, którzy są zdania. że ich sposób życia uzależniony jest od miejsca zamieszkiwania, posiadanego majątku lub osiągniętego powodzenia. Pokusy, niedostatek, przeciwności losu - oto decydujące czynniki, określające rozwój charakterologicznych cech czystości i niezłomności! Jezus mieszkał w wiejskiej zagrodzie i z całą wiarą oraz ochotą uczestniczył w ciężarach utrzymania domu: Był przedtem Panem nieba i aniołowie z radością spełniali Jego słowo; teraz zaś stał się pokornym sługą, kochającym i posłusznym synem. Nauczył się rzemiosła i własnymi rękami wykonywał roboty ciesielskie w warsztacie Józefa. W biednym ubraniu zwykłego robotnika przechodził ulicami małego miasta, udając się do swej skromnej pracy, a potem wracając do domu. Nie używał nigdy Boskiej mocy, aby złagodzić ciężary wykonywanej pracy. Zatrudnienie sprawiało, że rozwój duchowy postępował w harmonii z cielesnym. Nie nadużywał swych sił fizycznych lecz gospodarował nimi tak, by nie utracić zdrowia i móc wykonać każdą pracę jak najlepiej. Nawet w obchodzeniu się z narzędziami nie chciał dopuścić do żadnego niedbalstwa. Był doskonałym pracownikiem, stosownie do doskonałości Swojej Istoty. Na własnym przykładzie chciał pokazać, że do obowiązków człowieka należy pracowitość pozwalająca wykonywać zadania dokładnie i należycie, oraz, że tylko tak wykonywana praca przynosi zaszczyt. Praktyka nadająca rękom zręczność i wdrażająca młodych do dźwigania części ciężarów życia - wyrabia siłę fizyczną i rozwija zdolności w każdym kierunku. Każdy musi znaleźć jakąś pracę pożyteczną dla siebie i pomocną dla bliźnich. Bóg uznał pracę za błogosławieństwo lecz tylko pilnemu pracownikowi, dane jest odnajdywanie prawdziwego zadowolenia i radości życia.
Pełna miłości aprobata Boga towarzyszy dzieciom i młodzieży, którzy przyjmują udział w obowiązkach domowych, dzieląc ciężary ojca i matki. Takie dzieci staną się pożytecznymi członkami społeczeństwa, po opuszczeniu domów rodzicielskich. Podczas Swego życia na ziemi Jezus był poważnym i wytrwałym pracownikiem. Oczekiwał wiele i dlatego też na wiele się poważył. Po przystąpieniu do dzieła nawrócenia, Chrystus powiedział: "Ja muszę sprawować: sprawy onego, który mię posłał pokąd dzień jest; przychodzi noc, gdy żaden nie będzie mógł nic sprawować" (Jan 9,4). Nie unikał obowiązków i odpowiedzialności, jak to czyni wielu z tych, którzy uważają się za Jego naśladowców. Dlatego właśnie że usiłują obejść ten ład, są tak słabi i tak nieskuteczni. Mogą nawet posiadać cenne i przyjemne cechy charakteru, lecz gdy stają wobec trudności lub konieczności zwalczania przeszkód, są apatyczni i prawie bezużyteczni. Pozytywność i energia, solidność i siła charakteru, które przejawiał Chrystus, powinny się rozwijać również w nas samych, przy poddaniu się takiej dyscyplinie jakiej On się poddał. A łaska którą pozyskał, jest dostępna również dla nas. Przez cały okres życia wśród ludzi Zbawiciel dzielił los biednych. Z własnego doświadczenia znał kłopoty i znoje, toteż mógł pocieszać i dodawać otuchy skromnym pracownikom. Ci, którzy mają prawdziwe pojęcie o nauce, wynikającej z życia Chrystusa, nigdy nie będą uważali, że należy czynić i dostrzegać różnice pomiędzy klasami społecznymi i, że bogatemu należy się większy szacunek, niż człowiekowi wartościowemu, lecz biednemu. Jezus wkładał w Swą pracę dużo dobrych chęci i taktu. Potrzeba dużo cierpliwości i uduchowienia, aby wprowadzić zasady Pisma Św. pod nasze dachy i w miejsca naszej pracy po to, aby nieść ciężar świeckich spraw, a jednocześnie mieć oczy zwrócone ku chwale Bożej. W tym właśnie okazywał pomoc Chrystus, który nigdy nie był w takim stopniu pochłonięty sprawami świeckimi, aby nie mieć czasu na rozmyślanie o sprawach niebieskich. Często dawał wyraz radości Swego serca śpiewając psalmy lub pobożne pieśni. Często mieszkańcy Nazaretu słyszeli Jego głos rozbrzmiewający modlitwą i dziękczynieniem. Przez śpiew utrzymywał łączność z niebem i gdy Jego towarzysze narzekali na zmęczenie pracą, dodawał im otuchy słodką pieśnią z własnych ust. Zdawało się, że śpiewana przez Niego chwalebna pieśń wyganiała złe duchy i - jak kadzidło - wypełniała okolicę wonnością. Umysły Jego słuchaczy wyzwalały się ze spraw ziemskiego padołu zwracając się ku niebieskiemu domowi. Jezus był uzdrawiającym źródłem miłosierdzia dla świata i wszystkie lata, spędzone w odosobnieniu w Nazarecie, przebiegały w atmosferze sympatii i życzliwości.
Starcy, ludzie strapieni i grzesznicy, dzieci podczas swych niewinnych zabaw, małe zwierzątka leśne i cierpliwe zwierzęta pociągowe - wszystko to było szczęśliwe w obliczu Jego obecności. Ten, którego wszechmocne słowo podtrzymywało świat, przystawał, aby opatrzyć rannego ptaka. Nie było niczego, co by uważał za niegodne Swej uwagi, niczego, co mógłby uznać za niegodne Swojej interwencji. W miarę rozwoju umysłowego i fizycznego Jezusa, wzrastała względem Niego łaska Boga i przychylność ludzi. Zjednywał wszystkie serca, gdyż sam wykazywał zdolność identyfikowania się z każdą boleścią serca. Atmosfera nadziei i odwagi, która Go otaczała, była błogosławieństwem dla każdego domu. Często w synagodze, w dniu sobotnim, wzywano Go do czytania pism proroków, a serca słuchaczy drżały z radości, gdy nowe światło promieniowało ze znanych słów Pisma Świętego: Jezus jednak unikał wszelkiego rozgłosu i podczas całego okresu Swego pobytu w Nazarecie nie ujawniał swej cudotwórczej władzy. Nie dążył do wysokiego, stanowiska i nie przybierał żadnych tytułów. Jego ciche i proste życie, a nawet milczenie, jakie zachowuje Pismo Święte o latach Jego dzieciństwa, stanowią wielką naukę. Im spokojniejsze i prostsze jest życie dziecka, tym jest ono bardziej uwolnione od sztucznych podniet, bliższe natury, a to wywiera dobroczynny wpływ na rozwój duchowej i fizycznej sprawności. Jezus jest dla nas przykładem. Jest wielu takich, którzy rozwodzą się z zainteresowaniem nad okresem Jego publicznej działalności, a nie zwracają uwagi na naukę dawaną przez Niego w Jego latach dziecięcych. A Jego życie domowe stanowi wzór dla wszystkich dzieci i młodzieży Zbawiciel zstąpił w ubóstwo, aby pouczyć nas, jak blisko jesteśmy Boga w naszej niedoli. W zwykłych sprawach Swego życia dążył do tego, aby zadowolić, czcić i chwalić Ojca. Dzieło Jego spełniał najpierw przy wykonywaniu prac ciesielskich, aby zarobić na codzienny chleb. Przy ciesielskim stole pełnił taką samą służbę Bożą jak wtedy, gdy czynił cuda. I każdy młody, który naśladuje życzliwość i posłuszeństwo, jakie Chrystus okazywał w Swym domu, powinien pamiętać o słowach wypowiedzianych do Niego przez Ojca za pośrednictwem Ducha Świętego: "Oto sługa mój, spolegać będę na nim, wybrany mój, którego sobie upodobała dusza moja" (Izaj. 42,1).